Wiatr jesienny zrywał ostatnie z drzew listki, zawodząc po alejach ogrodu; na trawnikach pożółkło kwiecie ostatnie; ostatnie georginje zwarzone pozwieszały główki. Po oknach obszernego dworu deszcz ulewny uderzał — gdy przy jednem z nich stanęła młoda, powabnej postaci kobieta, wysilając wzrok zamyślony, tęskny, czy też znudzony, w przestrzeń dżdżystą i wietrzną. Usiadła obok na taborecie, czytała dalej jakiś romans francuski, i ziewając rzuciła go po chwili. Przeszła się po salonie, potem stanąwszy przed zwierciadłem ciemne przygładziła włosy; przyjrzała się wdzięcznym licom i uśmiechnęła się sama do siebie, białe i drobne pokazując ząbki; poprawiła stanika przylegającego do składnej kibici; zamiotła długim powłokiem szafirorowej sukni wełnianej po barwistym dywanie, i znowu usiadła przy oknie, podejmując książkę. Westchnęła zlekka. Poszarzało na dworze; przestała czytać, wsparła czoło na dłoni i zamarzyła: jakżeż to tam inaczej spędzić można dni słotne i długie wieczory; w Paryżu, a choćby i w Warszawie!... - fragment książki
- Autor: Paulina Wilkońska
- Kategoria: klasyka
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1875-01-01
- Liczba stron: 82
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Nieznane