Macocha: powieść - Paulina
W salonie obszernego dworu, zkąd drzwi oszklone wychodziły na ogród, już poczyniono do herbaty przybory. Panna Miłoszyńska siedziała pod wystawą z płóciennym daszkiem, przed którą kwitnące rozpościerały się klomby i trzymała książkę w ręku, lecz nie czytała, wysełając wzrok zamyślony w przestrzeń