» » Sygnał w ciemności - Julian Krzewiński

Sygnał w ciemności - Julian Krzewiński

Fragment książki;
Było sobie miasteczko nie bardzo duże, ale też i nie za małe dla tych paru tysięcy obywateli, którzy w niem mieszkali. Morzów był bardzo malowniczo położony nad brzegiem rzeki. Przez tę rzekę prowadził drewniany, ale bardzo mocny most, który łączył brzeg, piętrzący się stromo drewnianemi, parterowemi domami i kilkoma większemi kamienicami, z przeciwnym brzegiem, bardziej płaskim, gdzie roztaczał się gęsty, iglasto-liściasty bór. Gdyby państwo Górscy mieszkali w środku miasteczka na jednej z wąskich, źle brukowanych, rzadko zamiatanych ulic, to nie byłoby im czego zazdrościć. Ale pan Górski był urzędnikiem poczty w Morzowie i tylko podczas urzędowania musiał być w śródmieściu, gdzie w murowanej kamieniczce mieścił się urząd pocztowy. Jak tylko duży zegar nad wejściem do urzędu wydzwaniał trzecią godzinę, pan Górski zaraz się zabierał do domu. I nie można się dziwić, że się tak spieszył, aby wydostać się z ciemnej izby, bo jak tylko skręcił w boczną uliczkę, stromo schodzącą ku rzece, to w trzy minuty pod jego stopami dudnił drewniany most, a pod mostem pluskała, wesoło płynąca rzeka. Wtedy urzędnik, który parę godzin spędził w ciasnym urzędzie, pełnym dymu z papierosów, zostawiwszy za sobą niezbyt schludne miasteczko, wdychał z przyjemnością balsamiczną woń lasu, którą lekki wiaterek słał z przeciwległego brzegu ku niemu.

1-08-2020, 19:29 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.