Fragment powieści:
Na szerokie rozłogi, na dalekie pola puste owiane melancholią jesienną padały ostatnie promienie słoneczne. Czysty błękit niebios zwolna ciemniał, różowił się coraz bardziej zachód przechodząc w krwawą łunę, otaczającą kuliste słońce, zniżające się ku odległym sinawym borom. Folwarczna służba wracała z pól, spędzano bydło, konie. Rostocki, jadąc konno ku zabudowaniom dóbr Mędlno, rozglądał się wokoło, obejmując wzrokiem dale coraz to bardziej pustoszejące. Jego myśli były tak melancholijne, jak te ciche pola i ugory. Piękno przedwieczornych godzin nie zajmowało go. Pełen głębokiego smutku wgłębiał się w przedziwną tęsknotę, która go nurtowała, tęsknotę do innego życia, życia zgiełkliwego, gorączkowego — stolicy.
Cóż on tu miał, czemże był? Trzeci rok po ukończeniu gimnazjum pracował w Mędlnie w charakterze praktykanta. Życzeniem rodziców było, aby się kształcił na rolnika. Stary Rostocki w młodych latach swych posiadacz niewielkiego mająteczku, którego musiał się wyzbyć z powodu działow rodzinnych—nie mógł zapomnieć wsi.
Mieszkał z żoną w Łodzi, zajmował bardzo skromne stanowisko urzędnika jednej z fabryk i marzył, że kiedy Kazimierz ukończy praktykę i zajmie posadę rządcy - oni przeniosą się do niego i znów będą na wsi. , .
- Autor: Józef Maciejowski
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1929-01-01
- Liczba stron: 160
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Stanisław Cukrowski