» » Echo - Jan Łysakowski

Echo - Jan Łysakowski

Fragment:
"Pryska cisza, odpalają działa, przelatują pociski, uderzają w łąkę i dalej po prawym brzegu. Po nas ani jeden. Trącam nogą Piotrka, zrywa się i nic nie mówiąc, staje na swym stanowisku. Nie dali pospać. Grupka Niemców wychodzi ze stanowisk, wstawali z ziemi niepewnie, zgięci pilnie rozglądali się. Jeden z nich machnął ręką i ruszyli naprzód. Chyba z dziesięciu... Dołącza Jeszcze kilku, teraz lezie na nas z pół plutonu. Coś im się pokręciło? Pomyśleli pewnie, kretyni, że brzeg pusty i trzeba go przepatrzeć? Nie dostrzegli u nas ruchu? Dobrze...
Dociskam do ramienia kolbę erkaemu, podnoszę palcem bezpiecznik. Piotrek celuje z karabinu. Dziś mogę walić na cały regulator, wszystkie magazynki załadowane, a z boku leżą dodatkowe paczki amunicji. To nie wczorajszy amunicyjny post. Niemcy idą, a ja prowadzę lufą pierwszego. Niech tylko chorąży da znak."

13-01-2020, 17:03 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.