Zygmunt powrócił z gimnazjum blady jak ściana i z takim dziwnym wyrazem w oczach, że siostra, otworzywszy mu drzwi, aż wykrzyknęła z przestrachem: — Mucha! co ci jest ? Czyś chory, czy miałeś jaką przykrość? — Nic... nic... odpowiedział chłopiec i prędko usunął się do swego pokoju, aby uniknąć
Dzieciom kazano jeść obiad w szkolnym pokoju i nie wychodzić stamtąd aż po wyjeździe gości. „Nie potrzebujecie plątać się po całym domu" rzekła im ciotka Paulina tonem tak szorstkim, że Edzio miał już wielką ochotę odburknąć jej coś niegrzecznego, ale gdy spojrzał na wypieczone rumieńce i nerwowo