» » Koledzy - Irena Mrozowicka

Koledzy - Irena Mrozowicka

Zygmunt powrócił z gimnazjum blady jak ściana i z takim dziwnym wyrazem w oczach, że siostra, otworzywszy mu drzwi, aż wykrzyknęła z przestrachem:
— Mucha! co ci jest ? Czyś chory, czy miałeś jaką przykrość?
— Nic... nic... odpowiedział chłopiec i prędko usunął się do swego pokoju, aby uniknąć badawczych oczu dziewczęcia, które obejmowały go takiem błękitnem, pełnem tkliwej troski spojrzeniem.
Nic — tak powtarzał i sobie, usiłując uspokoić wzburzoną krew, której każda kropla paliła mu żyły i nerwy, drżące od wysiłku, z jakim przez ubiegłych parę godzin usiłował trzymać je na wodzy. Nic... a przecież dla niego to nic było takie okropne — tak mu nagle zatruło życie poczuciem gorzkiej krzywdy i upokorzenia.
I to Jurek właśnie, ten najlepszy przyjaciel, taki kochany i taki zawsze wspaniałomyślny, mógł się okazać takim okrutnym i niesprawiedliwym! — mógł zerwać w jednej chwili przyjaźń, która miała ich wiązać przez całe życie, i zerwanie to zaostrzyć spojrzeniem i słowem, pełnem wzgardy, którego niepodobna zapomnieć, które się nosi w duszy przez lata całe, zawsze z tem samem poczuciem buntu i żalu. - fragment powieści

18-06-2020, 00:05 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.