"Adrianka przechyliła w tył głowę, jedną ręką obejmuje szyję siostry, chichoczą obydwie. „Jak dobrze jest żyć" - myśli Wiktor i czuje w tej chwili ogromną wdzięczność dla żony, że przyjechali tu, a nie gdzie indziej. Wszyscy zdają sobie podświadomie sprawę z tego, co to jest dom. Dom, w którym
"Latem Ari była jak ptak: śpiewała, śmiała się, biegała, skakała po ogrodzie i pokojach, gdy jej matka nie pozwoliła odejść poza obręb parkanu. Gdy zaś to pozwolenie uzyskała, znikała rano, a wracała wieczorem, rzucała się na szyję swojej matce, bratu, siostrze, nawet ojcu, mokra od rosy, pachnąca