» » Dalekie drogi - Jan Łysakowski

Dalekie drogi - Jan Łysakowski

„Zaczął nagle mówić o praniu, gdyż o mało nie powiedział tej smutnej kobiecie, aby w tych swoich modłach nie zapomniała też o tych, którzy znajdą się naprzeciw lufy karabinu jej syneczka. Może on właśnie grzał do nich z okopów pod miastem? Ale jak robić wyrzuty matce? I tak ma kobiecina za swoje... Jedni mocni mężczyźni mówią o światowej rewolucji, inni o najjaśniejszym monarsze, o władzy radzieckiej czy też o konstytuance, potem formuja armie, maszerują po wszystkich drogach Rosji, staczają bitwy, ponoszą klęski lub odnoszą zwycięstwa, a tymczasem w niezliczonych domach płaczą od lat niezliczone matki, Ile z nich nie zobaczy nigdy w życiu synowskiej mogiły? Dziurawią tych chłopców kule, rozrywają granaty, kosi tyfus, topią się w forsowanych rzekach, składają ich potem skrwawionych w zbiorowych mogiłach. Bratnich. I lepiej, że oczy matek tego nie widzą...”

28-08-2020, 00:27 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.