Sylwester inspektora Rogosza
Wyrwał ze ściany przewody telefoniczne i nie zwracając już uwagi na tych dwoje, wrócił krętymi schodkami do Porzyckiego. - Już po wszystkim. Ale nałóż pończochę. Mówiłem ci. - Nie żyją? - Zgłupiałeś? - Pociągnął łyk z flaszki - Nic im nie będzie. Co się martwisz? I tak są w końcówce. Do roboty!