Na ostrzu brzytwy - Henryk
Gdy Henryk wreszcie zajrzał do rodziców, dom miał ściany wyprowadzone pod dach i robotnicy wiązali pierwsze krokwie. - Za trzy dni wieszamy wieniec - oznajmił ojciec, a w jego głosie było tyle samo dumy, co znużenia. Przypatrywał się ojcu z brutalną ciekawością. Widok wyschłej, pomarszczonej