» » Korowód cieni - Jan Łysakowski

Korowód cieni - Jan Łysakowski

Kobieta cofnęła się, a "Żbik" znów przymknął powieki. Dlaczego nie dadzą mu spokoju? Jeśli umiera, nie jest im potrzebny. Ani bezpiece, ani księdzu. Gdy będzie żył, to co innego. Niech go wtedy rozliczają z jego uczynków. A jednak nawet umrzeć nie jest łatwo. Przychodzą, wyciągają ręce. Mów... I co ma im powiedzieć? Czego od niego oczekują? Mów, jak żyłeś, co zrobiłeś, całe życie od początku do końca, nieomal godzina po godzinie. Co myślałeś, czego pragnąłeś, o czym marzyłeś? Mów, nicuj się, odsłoń wnętrze, obnaż się, a my cię obejrzymy badawczym spojrzeniem, zbadamy każdą tkankę ciała, każdą komórkę mózgu. Nie możesz zostawić sobie na prywatny użytek najmniejszej myśli. Oddaj się cały... Zbadamy i będziemy sądzić. Potem usłyszysz wyrok. Nasz wyrok... Pochyl w pokorze głowę, żałuj za grzechy, bij się w piersi...

2-01-2020, 15:58 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.