» » Czerwony car i pies - Paweł Staśko

Czerwony car i pies - Paweł Staśko

Ursus
Brzemienną jego matkę przywiózł z Winterthiir do Polski pewien obywatel z pod Łomży, człowiek wielce w psach rozkochany i ceniący ich cnoty więcej pewnie od ludzkich. Pochodził zatem z cennej rasy szwajcarskich Bernardów, bardzo zasłużonego psiego rodu „Barry“ tak zwanego od swego słynnego protoplasty, którego pamięć przechowują do dzisiaj kroniki klasztoru z góry św. Bernarda, opisując z wdzięcznością jego bohaterskie zasługi, położone na polu ratowania białą śmiercią zagrożonych wędrowców.
Aliści, zrządził los, że nasz bohater nie miał zobaczyć groźnego i wspaniałego świata gór, bowiem urodził się zdała od swej ojczyzny, w drewnianej leśniczówce położonej nad zalesionym brzegiem rzeki Narwi. Tu ujrzał światło dzienne i przyjazne spojrzenie pewnego lipcowego południa, a po kilku tygodniach otrzymał wspaniałe imię Ursus. Z pośród czworga rodzeństwa stał się odrazu chlubą swojej szlachetnej matki jak i radością właściciela, który niechybnem okiem znawcy ocenił w nim wszystkie cechy znamionujące czystą rasę. A więc miał głowę dużą, z szeroką i prawie czworoboczną czaszką, pysk niezbyt długi, z obwisłemi faflami, czoło wyraźnie na kość nosową wystające; nos czarny, szeroki i dobrze rozwinięty, uszy miernej długości, gładko przylegające; oczy ciemne, o łagodnem i rozumnem spojrzeniu; szyja zapowiadała silne mięśnie i fałdziste podgardle; na przednich łapach posiadał z tyłu frenzle, a sierść na całem ciele o gęstem i wełnistem podszyciu. Również odziedziczył po ojcu najpiękniejszą w swoim rodzie maść, kasztanowatą, z białemi plamami na głowie, szyi oraz łapach. Jak więc widzimy urodził się naschwał, rokując jak najlepsze nadzieje.

16-07-2020, 15:11 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.