» » Śmierć grabarza - Zygmunt Zeydler-Zborowski

Śmierć grabarza - Zygmunt Zeydler-Zborowski

Błoto... Gęste, kleiste, hamujące każdy krok, każde stąpnięcie. Nogi zapadają w lepkiej, szarobrunatnej brei. Gdzieniegdzie pomiędzy grobami bielą się resztki
topniejącego śniegu. Północny wiatr w gwałtownych porywach potrząsa bezlitośnie gałęziami drzew.
Żałobny kondukt posuwa się wolno w kierunku oczekującego grobu. Podniesione kołnierze, ręce głęboko wepchnięte W kieszenie płaszczy, zakatarzone twarze. Trudno odgadnąć, co większą melancholią napawa uczestników smutnego obrządku — odejście kogoś bliskiego czy fatalna pogoda.
Wysoki, kościsty ksiądz o posępnym spojrzeniu zręcznie przeskakuje kałuże. Zna dobrze teren.
I nagle... przeraźliwy kobiecy krzyk:
— O Boże! Tam...! Tam...!
Zatrzymują się. Wszystkie oczy zwracają się we wskazanym kierunku. Ciemny, podłużny kształt ma w sobie coś groteskowo nierealnego. Podobny do szmacianej lalki, kołysanej podmuchami wiatru. W pobliżu leży przewrócona
ławka, pomalowana zieloną farbą. Ktoś śmieje się histerycznie...

[fragment książki]

10-06-2020, 20:25 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.