» » Beldonek - Adolf Dygasiński

Beldonek - Adolf Dygasiński

"Był so­bie chło­pak je­den – małe ta­kie, brud­ne, na przy­piec­ku to sia­da­ło, ko­zi­kiem stru­gał a stru­gał pa­ty­ki; no i sam so­bie cią­giem opo­wia­dał, co z tego pa­ty­ka chce zro­bić.
– Kró­la ta­kie­go – mówi – okrut­ne­go pana, co bę­dzie miał wszyst­ko, jak ze­chce, jak każe…
A nie, to zdłu­bał zno­wu ja­kie­go cu­dacz­ne­go zwie­rza, co nogi miał jak u ko­nia, a skrzy­dła ni­kiej u go­łę­bia. Róż­no­ści przy­cho­dzi­ły temu dziec­ku do gło­wy, nie ta­kie było jak inne dzie­ci. Bel­do­nek go prze­zwa­li we wsi, i tak już zo­sta­ło. Miał ojca, mat­kę, jeno bra­ci i sióstr wię­cej nie było. Lu­dzi­ska ci za­ra­bia­li się, zwy­czaj­nie jak w chłop­skim sta­nie – grze­ba­ło to w zie­mi, ba­bra­ło się we­dle by­dląt. A ten Bel­do­nek nie lu­bił ta­kiej ro­bo­ty; od dziec­ka nie chcia­ło mu się żyć jak inni lu­dzie."

9-11-2020, 21:07 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.