Z oddali dobiegł ją przenikliwy świst i potężne klapnięcie. Gwałtownie odwróciła głowę. Z jednego ze wzgórz otaczających kotlinę wystartowała modliszka. Była ogromna, miała jakieś osiem metrów długości. Przerażona Jenny zdążyła dostrzec jej patykowaty kształt zakończony wydętym odwłokiem, mały
Był czujny na tyle, że gdy usłyszał przeciągły świst - dał nura w krzaki. Tam padł plackiem na ziemię i leżał nieruchomo. Jednostajny dźwięk narastał i teraz podobny był do uderzeń powietrza w zepsutą piszczałkę organów. Z półmroku wyłonił się płaski kształt. Sunął powoli nad drogą, zatrzymywał się