Paźniewski jest sztukmistrzem. Wystarczy, że posłyszy,jakieś magiczne słowo, a już je obudowuje felietonowym mięsem, zgarniając z różnych półek wiedzy zadziwiające obrywki, przypasowując je do głównego tematu. W ten sposób udało mu się przenicować siedemnastowiecznego Barucha Spinozę, którego przy
Włodzimierz Paźniewski po raz pierwszy pojechał do Krzemieńca, będąc już w wieku abrahamowym, w 1993 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego. Wcześniej znał te strony tylko z literatury i opowieści swego wuja - Adama Kopczyńskiego. Talent swój objawił już w debiutanckim tomie esejów pt. „Życie i