» » Lamparcie życie: opowiadanie ze wspomnień studenckich - Gustaw Kamieński

Lamparcie życie: opowiadanie ze wspomnień studenckich - Gustaw Kamieński

Fragment powieści:
— Dzień dobry, panie Fasolewicz, dzień dobry!
Przywitanie to, przed kościołem św. Stanisława w Petersburgu, wypowiedziała głośno dama, należąca do wyższego towarzystwa. Młodzieniec obejrzał się i, zdjąwszy pospiesznie cylinder, zbliżył się do damy.
— Przepraszam, nie spostrzegłem — rzekł; — moje uszanowanie!
— A co to pan myśli sobie?.. Całe lato byłeś w Petersburgu, a do nas, na daczę, ani razu nie przyjechałeś?
— Byłem i ja na letniem mieszkaniu — z Burbami!
— Nie już to prawda? I Burbowa nie jeździła za granicę? Zadziwiające!... A gdzież mieszkaliście na daczy?
— Za Putiłowską fabryką. Widzi więc pani, że do państwa było zadaleko.
— Ale nie powierzysz pan, jak tam w Finlandji pięknie, jakie aromatyczne powietrze, co za widoki!
Tłum ludzi, wychodzących po skończonem nabożeństwie, zmusił rozmawiających do cofnięcia się i skręcenia na ulicę Małą Masterską.
— No, to może teraz pojedziesz pan do nas na śniadanie, a tam pogawędzimy?... No, a ten piękny Rinaldo Rinaldini, wrócił z wakacji?
— Nie wiem, o kogo pani pyta? — Zrób łaskę!.., Nie wiesz? — Toż to pański przyjaciel; pan Robert. Ja wyobrażam sobie, że Rinaldini, jak był młodzieńcem, tak właśnie wyglądał... Dzień dobry, pułkowniku! — dodała głośniej.

7-07-2019, 08:46 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.