» » Dziewczę z Jasnego Brzegu. Powieść - Paweł Staśko

Dziewczę z Jasnego Brzegu. Powieść - Paweł Staśko

Po dwóch dniach szalonej burzy „Philadelphia" wpłynęła na fale oceanicznego strumienia, Golf- Stromu.
Zajadłość wód wyrzuciła już z siebie zda się ostatki pian, wyszamotała resztki piekielnych sił, aż wreszcie osłabł rozwścieczony żywioł, położył po sobie potworne grzywy, skulił się w swe otchłanie i stękał tylko cicho z nadmiernego wysiłku.
Śmiertelne znużenie ogarniało ocean. “Czarne jak krepa niebo, świadek tytanicznych zapasów, poczęło zrzucać z siebie bałwany chmur, blednąc, wychylać się z brudnowełnistych obsłon coraz ufniej i śmielej, a widząc, że utrudzony bezmiar wód pogrąża się w spoczynek — zajaśniało coprędzej i wyjrzało krwawą źrenicą słońca w pomrukliwe jeszcze bezdnie,
W przeciągu krótkiej chwili już krew była na pogarbionych falach. Zdawało się, iże nie słońce leje tę krew na zachodnie obszary, lecz niebo, ugodzone na horyzoncie w olbrzymią pierś udarem fali, bluzga nią z rany. Wraz z zachodzącem słońcem ocean układał się do snu.
Okręt zdawał się teraz płynąć jak po szkarłatnych wzgórzach, które niemal że w oczach malały i zatapiały się w głębie. Dymił z czterech kominów ogromnemi kłębami jakby na triumf, że pokonał żywioły. Istotnie umysł ludzki odniósł tutaj zwycięstwo, „Philadelphia" bowiem była ostatnim wyrazem nowoczesnej techniki.
Po ciężkich przejściach nastał spokojny wieczór. - fragment powieści

25-04-2019, 02:41 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.