Dziewczynka spoza szyby -
Elżunia ma dziesięć lat. Duże niebieskie oczy i jasne włosy. Jak inne dzieci - kocha słońce i kwiaty, i wiatr. Tylko nie może oglądać ich zbyt często. Jest kaleką. Nie sposób wstać bez pomocy. Nie sposób się ruszyć
Elżunia ma dziesięć lat. Duże niebieskie oczy i jasne włosy. Jak inne dzieci - kocha słońce i kwiaty, i wiatr. Tylko nie może oglądać ich zbyt często. Jest kaleką. Nie sposób wstać bez pomocy. Nie sposób się ruszyć
"Przedziwne losy miała ta książka. Wydana w roku 1897, zyskała szeroki rozgłos dopiero w ćwierć wieku później. W momencie powstania była zbyt nowatorska formalnie (ani to proza, ani wiersze - utwór pokrewny Zaratustrze), a gorsząca swą treścią. Później "Pokarmy..." i porywały, i budziły sprzeciw.
Między nami dziewczynami. Kobiecość, związki i szczęśliwe życie po francusku. W każdym wieku! Dzieci wyfruwają z gniazda, mężowie wolą młodsze, w pracy ścieżka kariery zamieniła się w ślepy zaułek, a postarzali rodzice wymagają opieki… Ale one tym się nie przejmują. Francuzki w średnim wieku
W Wiśniowym Dworku, gdzieś pod litewską granicą mieszka Danusia. Jest nauczycielką w wiejskiej szkole i nie wyobraża sobie życia w wielkim mieście, pełnym spieszących się ludzi. Na warszawskim Mokotowie, niedaleko parku Morskie Oko, mieszka Danka. Jest przebojową biznesmenką w międzynarodowej
„Miłość lubi półmroki, półśrodki i półkroki” – pisał poeta i satyryk, Jan Izydor Sztaudynger. A swymi króciutkimi, niedopowiedzianymi utworami erotycznymi i miłosnymi dowiódł prawdziwości tej tezy. Miłość i żądza pokochały fraszki, a fraszki odwzajemniły się tym samym. Powstał duet niezwykły, pełen
Kronika kulturalnego życia PRL. Nigdy niepublikowany dziennik Tadeusza Kwiatkowskiego – krakowskiego pisarza i scenarzysty. Ważne, nieważne. Dziennik 1953-1973to książka o życiu artystycznych sfer Krakowa i Warszawy lat 50., 60. i 70. Równocześnie, to zapis wnikliwych obserwacji, zachwytów i
Boże Narodzenie w Alei Minionych Czasów Nadszedł listopad. Jesień była tak wspaniała, jak może być tylko przy Alei Minionych Czasów, w samym sercu Paryża. Minęło dokładnie pięćdziesiąt dziewięć dni od tamtego upalnego sierpniowego dnia, kiedy to Mademoiselle usiadła na zielonym jedwabnym dywanie,
Bruno, starzec przykuty do łóżka przez śmiertelną chorobę, dokonuje ostatecznego rozliczenia ze swoim życiem, swoistego rachunku sumienia. Wokół niego krążą inni bohaterowie, młodsi od niego o dwa pokolenia, romansując, kochając się, nienawidząc, zdradzając. We wspomnieniach Brunona pojawiają się
„Poniektórzy powiadają, że wieloryb nie jest zdolen otworzyć swej paszczy, to wszelako jest bajką”. – „Podróż do Grenlandii”, A.D. 1671, Harris Collection „Oczywiście, że [biały wieloryb] to symbol. Ale symbol czego? Myślę, że nawet Melville tego nie wiedział. I to jest najlepsze w Moby Dicku!” –