Żółtodziób - Tadeusz Kostecki
Kolejna powieść przygodowa Kosteckiego utrzymana w konwencji westernu. Podobnie jak Krwawy szlak pogranicza ukazała się pod pseudonimem Wand w wydawnictwach zeszytowych.
Kolejna powieść przygodowa Kosteckiego utrzymana w konwencji westernu. Podobnie jak Krwawy szlak pogranicza ukazała się pod pseudonimem Wand w wydawnictwach zeszytowych.
Jest trup z nożem w plecach, w pomieszczeniu, do którego nikt nie mógł wejść, ani z niego wyjść! W dodatku w domku jednorodzinnym, którego pilnuje współczesny „pies Baskervillle’ów”! I co mają na to powiedzieć kpt.Sobecki, referent śledczy Zaczek i porucznik Tomeczek?! Raczej niewiele! I tak dzieje
...Widział już oczyma wyobraźni tytuły dzienników: Panna z najlepszego towarzystwa, narzeczoną groźnego bandyty!" A gdy jeszcze wyjdzie na jaw, że osławiony bandyta i bohater z Nome jest jedną i tą samą osobą... Rozdmuchają sprawę jak balon...
W „Smudze grozy” doktor Kostrzewa staje przed kolejnym wyzwaniem. Ma rozwikłać zagadkę anonimów z pogróżkami, które mogą być związane z tajemniczą sprawą sprzed trzynastu lat i szkatułą pełną biżuterii. Daleka leśniczówka, gdzie dzieje się akcja, szybko zostaje odcięta od świata przez powódź,
„Veragua” Tomasza Kosteckiego – to książka młodzieżowa, której fabuła oparta jest na tle czwartej, najmniej znanej wyprawy Krzysztofa Kolumba (1502-1504). Kostecki opisuje dramatyczną walkę czterech okrętów z żywiołem morskim i próbę założenia osady na ziemiach dawnej Varagui w Ameryce Środkowej.
Kolejna powieść przygodowa Kosteckiego utrzymana w konwencji westernu. Podobnie jak Krwawy szlak pogranicza ukazała się pod pseudonimem Wand w wydawnictwach zeszytowych.
Czyta Ryszard Faron. To wciągający i trzymający w napięciu do samego końca kryminał z elementami powieści grozy. Tajemnicze morderstwa, skarby Majów oraz niezwykłe obrzędy... Szybka, wartka akcja i zakończenie które zaskoczy niejednego słuchacza.
Jeszcze jedno spojrzenie w tył. Lśnienie ostrzy robiło raczej niepokojące wrażenie. Słaby ruch i ugodzą w kark. Mózg Penthama pracował z błyskawiczną sprawnością. Ani śladu osiadłej przez lata wygodnego życia rdzy. Zreasumował swe położenie. Z przodu wylot pistoletu, z tyłu dwa godzące w kark
Znowu zaterkotał dzwonek. Natarczywie, alarmująco. Uśmiechnął się z pobłażaniem. Ależ mu pilno. (...) Przekręcił klucz w zamku. Pchnięte gwałtownie drzwi stanęły otworem. Do przedpokoju wpadło dwóch mężczyzn. Spojrzał na nich ze zdziwieniem. Oczekiwał kogo innego (...). -Redaktor Józef Lebioda?