Kochanie, zabiłam nasze koty
Tysiące wypitych kaw i herbat. Kilogramy zjedzonych czekolad. Setki obgryzionych paznokci. Jeden zniszczony laptop. Oto prawdziwe statystyki zza kulis powstawania najnowszej powieści Doroty Masłowskiej. Ostatecznie jednak- udało się. Jest. Kochanie zabiłam nasze koty to wypadkowa, jak to zwykle