Cygański urok - Barbara
Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Potem wyciągnął ku niej ręce. -Chodźmy do ogrodu. Tutaj może nam ktoś przeszkadzać. Wziął ją za rękę, a Letycja myślała, że cud, na który czekał, właśnie się ziści, i płomyk nadziei tlący się w jej sercu już nigdy nie zgaśnie. Wyszli w milczeniu