Wieczność i miłość - Jan
- Matko - szepnęła Katarzyna - ja pewnie urodzę. Matka śmiała się jakoś dziwnie. - Urodzę - powtórzyła Katarzyna. - Skończyło się moje życie - rzekła matka - a ty mnie nic nie obchodzisz, możesz sobie rodzić, albo nie, co z tego? - Matko - mówiła Katarzyna - to chyba nie ty, te słowa są zbyt