Lekcja łaciny - Adam Wodnicki
Jeżeli czytać «Lekcję łaciny » jako dziennik pożegnań z Arles, to wtedy trudno nie myśleć o «Tryptyku oksytańskim » . Rodan płynie tu wolniej, mniej jest ekstatycznych momentów, widać za to «klarowność przęseł », które odbija rzeka czasu. Ale można ją czytać inaczej, w perspektywie, którą otwiera