Trzy pechowe brody - Ervin
Poeta Lauriusz stał przy otwartym oknie. Spoglądał na zaśmieconą, pokrytą zielskiem gałęziami ulicę, na pozrywany chodnik i bruk, rozdarte przez pioruny drzewa. Był to bardzo smutny widok. Ale najtragiczniejsza była sama pustka: nikt i nic się nie poruszało, nawet żaden dziki kot nie przemknął