» » Strażnicy zmarłych - Jan Mar

Strażnicy zmarłych - Jan Mar

- Chiefie - zwrócił się do stojącego obok mężczyzny o śródziemnomorskiej urodzie, z czarnym zadbanym wąsikiem - proszę kazać ciało wciągnąć na pokład. Postaram się, by je stąd jak najszybciej zabrano.
Chief Dec był innego zdania.
- Myślę, że lepiej go pozostawić w szalupie.
- Dlaczego?
- Kapitanie, trup wyciągnięty na pokład z morza przynosi pecha - powiedział chief z przekonaniem.
- Zabobon.
Oczy chiefa zwęziły się.
- Być może, kapitanie, ale lepiej zostawić ciało w szalupie.
Kapitan uczynił gest zniecierpliwienia.
- Nie nalegam. Może pan ma rację. W każdym razie z szalupy łatwiej będzie przetransportować na ląd.
- Sądzi pan, że wezmą? - wątpił chief.
- To ich obowiązek.
- Oby i oni tak myśleli.
- Jest trup. Będą musieli przeprowadzić dochodzenie. Wypadł za burtę? Został zamordowany? Przecież to jest człowiek.
- Na to pytanie łatwo odpowiedzieć już teraz. Trup był przywiązany do kotwicznego łańcucha. Widocznie mordercy zależało, aby ciało było przy statku, nie wypłynęło na zatokę.
- A więc morderstwo? - zdziwił się Achrem - na moim statku?

4-08-2020, 10:01 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.