Tuż przed Godami Pańskimi damy we dworze w Hołynce zbierały się w małym salonie od strony ogrodu i śpiewały jak najbardziej stosowne pieśni, bo adwentowe. Oczywiście brakowało w ich gronie jejmości Wendorffowej seniorki, bo niewiasta ta, od młodości okrzyczana przez sąsiedztwo powiatu słuckiego dziwaczką, odznaczała się przedziwną konstytucją: nawet w południowy żar lipcowy drżała z zimna. Z tej racji stale nosiła bieliznę podszytą futrem. A że krawiec ze Słucka żadnym sposobikiem nie potrafił uszyć futrzanych pantalonów damskich, obywała się bez tej części garderoby, wynagradzając to sobie potrójnymi inderakami i w chłodne wieczory opierając się o ciepły kaflowy piec. Co gorsza przy tej okazji podnosiła z tyłu robrony, by - elegancko mówiąc - do sempiterny bogato dochodziła gorącość z brzozowych szczap*.
---
* Hanna Muszyńska-Hoffmanowa, "Płomień na śniegu", wyd. Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1986, s. 9.
- Autor: Hanna Muszyńska-Hoffmannowa
- Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1986-01-01
- Liczba stron: 353
- Ocena: 9,0
- Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX