» » Powódź - Bohdan Czeszko

Powódź - Bohdan Czeszko

Przed wielu laty odkryłem kiedyś takie miejsce i ludzi, którzy nawet nie wiedzą, ile im dobrego zawdzięczam. Nigdy nie spłacę już tego długu. Miejsce zostało ucywilizowane i ulega procesowi przemysłowego skażenia, to znaczy otruciu. Ludzie rozproszyli się. Prototypy moich "wujaszków" zmienne losu koleje spotkały. "Wuja Olo" popadł w alkoholizm. "Wuja Zachariasz" wyjechał. "Wuja Albin" trwa jak kamień, obrasta siwym mchem, jest niespożyty, diabli wiedzą jakim sposobem nie zgubiły go jego dobroć i prawość. Pozostał jednym z tych ludzi, którzy bez sławy i chwały stosując zwyczajną uczciwość, tolerancję, zdrowy rozsądek stają się miarą. A może cenna jest świadomość, że on istnieje, że istnieje jako miara dla mnie. Zenobia oczywiście nie istnieje. To po prostu kobieta. Przestrzegam więc wszystkich niuchaczy i szperaczy, by nie wdawali się w bezpłodne w tym przypadku poszukiwania odniesień do rzeczywistości. Nie istniał "Szpiclisek", nie został zabity żaden idiota i nie było śledztwa. Śledztwo prowadzimy bezustannie sami usiłując myśleć o tym, co naprawdę jest piękne i ważne, a co tylko być musi. (fragment)

  • Autor: Bohdan Czeszko
  • Kategoria: literatura piękna
  • Język: polski
  • ISBN: 83-07-00564-7
  • Data wydania: 1984-01-01
  • Liczba stron: 106
  • Ocena: 5,3
  • Wydawnictwo: Czytelnik
9-08-2019, 02:26 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.