„Gwatemala jest krainą zionących ogniem wulkanów, samotnych jezior, nagłych rewolucji; jest ojczyzną Majów, zamieszkujących ongiś tę połać ziemi”... Gwatemala, nieduże środkowoamerykańskie państwo, jest krajem w znaczniej mierze zamieszkanym przez Indian, Metysów, Mulatów; krajem, którego ustrój społeczny do złudzenia przypomina feudalizm, w którym ogromne i bogate plantacje kawy - finki - należą do nielicznej garstki rodzimych finqueros, bądź do amerykańskiego koncernu United Fruit Company - do obcego kapitału. Gwatemala to kraj, w którym prawo stoi po stronie właściciela plantacji i nakazuje robotnikowi pozostawać na fince tak długo, dopóki nie odpracuje długów, w które m u s i popaść; gdzie dziś jeszcze chłosta i wieszanie w studni są powszechnie stosowanymi sankcjami; gdzie ludzie zbyt długo żyli w przekonaniu, że są całkowitą własnością patrona, by sobie uświadomić, że mogłoby być inaczej. Ta napięta do ostateczności sytuacja doprowadziła w latach czterdziestych do przewrotu, w wyniku którego dochodzi do głosu lewica demokratyczna z prezydentem Árbenzem Guzmánem na czele. Ale największe z jego osiągnięć - reforma rolna - polegająca na częściowym wywłaszczeniu wielkich posiadaczy ziemskich, a przede wszystkim United Fruit Company - nie ma niestety charakteru trwałego. W roku 1954 wybucha w Gwatemali inspirowana przez Stany Zjednoczone rewolucja przeciwko rządom Jacobo Arbenza, którego miejsce zajmuje samozwańczy prezydent, późniejszy dyktator, generał Armas.
Jak te wypadki wpływają na losy jednostek, jak stopniowo kształtują ich świadomość - na to pytanie odpowiada w swojej książce K. H. Poppe, czterdziestojednoletni dziś pisarz zachodnioniemiecki. Jego bohaterowie dostają się w tryby wielkich międzynarodowych rozgrywek, z których nie zdają sobie sprawy, a które przyjmują jak trzęsienie ziemi, śmierć czy chorobę.
Poppe ukazuje nam społeczeństwo, w którym kobieta nie należąc do nikogo należy jednocześnie do wszystkich, gdzie można ją mieć na własność - gdy się jest gringo, czyli białym - lub trzeba ją kupić za ciężko zapracowane pieniądze - gdy się jest kolorowym; gdzie ustawa o zniesieniu długów u plantatorów stała się zazdrośnie strzeżoną tajemnicą nielicznej garstki finqueros - po to, by świadomość wolności nie dotarła do umysłów peonów; gdzie stosunki między najbliższymi pełne są okrucieństwa i bezwzględności; gdzie namiętności ludzkie wybuchają niczym nie hamowane i gdzie na rywala nosi się brzytwę w kieszeni, a o miłość walczy siłą; gdzie nieliczni tylko mają świadomość własnego losu.
„Wojna bananowa”, debiut literacki Poppego, jest udaną próbą połączenia beletrystyki z reportażem; jest ponadto książką napisaną uczciwie i beznamiętnie, i chyba temu właśnie zawdzięcza siłę swego wyrazu.
- Autor: Karl Heinz Poppe
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1965-01-01
- Tłumaczenie: Maria Kłos-Gwizdalska
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry