FRAGMENT POWIEŚCI:
Przed chałupą Zagrodzińskiego stała furmanka, do której sam gospodarz, dobrze już szpakowaty chłop, zaprzęgał konie. Na wozie, w słomie leżał biały kosz, płaszcz ciemny, zużyty, oraz kapelusz słomkowy. Kiedy stary, mrucząc pod nosem i gderząc na szkapy, przywiązywał postronki do orczyków, syn jego, Antoś, żegnał się z matką na drewnianym ganku, podpartym dwiema chudemi kolumienkami. Drobna i wątła kobiecina, o twarzy cichej, bladej i ospowatej, w milczeniu tuliła twardą głowę, pochylającą się nad nią wdzięcznym ruchem pokory synowskiej. Tylko łzy miłości i lęku macierzyńskiego ciurkiem kapały po steranych policzkach.
— Antek, właź — rzekł wreszcie ojciec szorstkim basem. — Kolej nie czeka.
— Niech cię Bóg prowadzi, Antosiu! Antosieczku... — szepnęła matka, wypuszczając syna z uścisków.
Usadowiwszy się na wiązce słomy, przykrytej derką, jeszcze raz obrócił Antoś głowę ku matce, ogarniając jej postać, podobną do garści kosteczek, owiniętych w szatki spłowiałe, odsłaniające tylko małe, niepewnie już trzymające się ziemi, bose nogi.
— Z Bogiem, Antoś! — pisnęła jeszcze kobieta.
— Z Bogiem, matuś, a nie trapcie się o mnie. Dam sobie rady, nie bójta się!
Ojciec machnął biczyskiem, chałupa kiwnęła się, wóz ruszył. Gdy z pomiędzy opłotków wydostali się na drogę, owionęła ich różana świeżość wrześniowego poranka, a podmuch wiatru przyniósł zapach suszącego się siana.
- Autor: Zygmunt Jan Kisielewski
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1928-01-01
- Liczba stron: 193
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Gebethner i Wolff