Fragment powieści:
Konie z trudem ciągnęły powóz przez jakieś bezdroża zasypane śniegiem, pełne wybojów i zdradliwych jam. Furman co chwila zatrzymywał je, lub cmokaniem zachęcał do dalszych prób wydostania się na szosę z tej pułapki, w którą się dostał, zjechawszy z drogi po ciemku.
Indus, siedzący na koźle obok furmana, opatulony w futro po sam nos ze stoicyzmem znosił niebezpieczne chybotanie się wehikułu, mrucząc pod nosem coś w niezrozumiałym języku.
Pan Giron siedział cierpliwie w powozie, nie mając ochoty wyjść na śnieg z wygodnego ekwipażu. Bardzo powoli tak posuwali się naprzód wśród ciemności.
W pewnym momencie konie zatrzymały sie same i mimo zachęty ze strony stangreta głosem i batem aż przysiadły na zadach i nie chciały ruszyć dalej. Wtedy pan, jadący w środku powozu, zagadał do lokaja nieznanym furmanowi językiem i indus pośpiesznie zeskoczył z kozła, chcąc konie poprowadzić przy pysku. Za chwilę dał się słyszeć jego chrapliwy głos z przed koni zaniepokojony i podniesiony.
— Jakiś człowiek leży w śniegu, — poinformował Giron furmana.
- Autor: Julian Krzewiński
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1922-01-01
- Liczba stron: 199
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: F. Hoesick