» » Siedmioramienny świecznik - Kazimierz Korkozowicz

Siedmioramienny świecznik - Kazimierz Korkozowicz

"Zmrużył oczy i poprzez szczeliny powiek nieruchomo wpatrywał się w Monda.
- Ach taaak? - Słowa padały spokojnie, ale drgała w nich groźba. - Więc nie chcesz tego zrobić? Zobaczysz, czym to pachnie...
Ręka, w której Mond trzymał chusteczkę, zadrżała. Nie mogąc opanować tego drżenia zacisnął ją w pięść i oparł o blat biurka.
- Cóż to, grozi mi pan, panie Volbert? Niech pan nie myśli, że ulegnę tej groźbie. Nie boję się pana!
- Posłuchaj! - Twarz Volberta stężała, a w głosie zabrzmiał brutalny akcent. - Pojutrze do niej zadzwonię, daję ci dwa dni czasu na załatwienie tej sprawy. W przeciwnym razie...
- Nie boję się pana! Nie boję! - Było coś histerycznego w tych okrzykach powtarzanych uparcie i coraz bardziej piskliwie..."

30-03-2020, 13:04 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.