-Ot,i masz ci los kobiety!...
Pomyśleć tylko,jak ci dranie nas wykorzystują.
I same jesteśmy sobie winne,a jakże!
Braliśmy to wczoraj z historii:okazuje się,że były takie czasy,kiedy wszystkim rządziły kobiety.
O,to były czasy!
Tylko zapomniałam jak się nazywały,dziurawa głowa...
-Może matriarchat?
-Ty też słyszałaś?-Tosia podniosła zaciśniętą pięść.-O,tak się wtedy tych aniołków trzymało!Ale pożałowały ich starożytne baby,wypuściły!...Dajcie mi teraz ten cały...no matriarchat-już ja będę wiedziała,na kim się odegrać!
Miłość!-stwierdziła z goryczą-Tyle się o niej gada,bez przerwy.Jak byłam mała,to myślałam,że jest taka słodka,jak nie wiem co!A okazuje się,że wcale nie słodka,tylko gorzka...
-Za wcześnie to mówisz...
-Zawsze tak jest:najpierw za wcześnie,a potem od razu za późno.A w samą porę-nigdy....
-Zmądrzałaś,widzę.
Tosia machnęła ręką na taką pochwałę.
-Wiec co?-rozczarowałaś się?
-Acha,rozczarowałam-oświadczyła z przekonaniem Tosia,rada w głębi duszy,że jej uczucie można określić takim solidnym,uczonym słowem
- Autor: Borys Biedny
- Kategoria: literatura obyczajowa, romans
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1969-01-01
- Liczba stron: 217
- Tłumaczenie: Andrzej Drawicz
- Ocena: 7,4
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry