» » Był sobie dwa razy baron Lamberto czyli tajemnice wyspy San Giulio - Gianni Rodari

Był sobie dwa razy baron Lamberto czyli tajemnice wyspy San Giulio - Gianni Rodari

Dlaczego ludziom, których lubimy na urodziny śpiewamy „sto lat, sto lat”? Nie wystarczyłoby „sto lat”? Nie wystarczyłoby zaśpiewać raz, bez powtórzeń?...

Dlaczego na najlepsze na świecie słowa - „mama” i „tata” - składa się jedna powtórzona sylaba? Co by to zmieniło, gdyby na mamę mówić po prostu „ma”, a na tatę - „ta”?

Odpowiedzi na te pytania nie znajdziecie w tej powieści powieści powieści (tak śmiesznej i sensacyjnej, że aż należy o niej mówić trzykrotnie). Co więcej - nie znajdziecie w niej nawet tych pytań. Tym, co znajdziecie, jest historia pewnego barona barona, który nie chciał się pogodzić z zasadą, wedle której „żyje się raz, a potem pas” (zasadę biorę w cudzysłów, choć sam ją wymyśliłem, ale co z tego, skoro w chwili, kiedy ją zapisuję, nie jestem już tą samą osobą osobą). Nie chciał się pogodzić, więc zatrudniał ludzi, którzy w dzień i w nocy powtarzali bez końca jego imię Lamberto Lamberto. Jednak z tym, że Lamberto Lamberto Lamberto zamierza nigdy nie umrzeć, nie chciał się z kolei pogodzić jego siostrzeniec Ottavio (jego imię piszemy raz, bo na więcej nie zasługuje)… Komu się uda - Lambertowi Lambertowi Lambertowi czy Ottavio?... Przeczytajcie, to się dowiecie. A kiedy przeczytacie, to natychmiast zaczniecie czytać tę powieść powieść od nowa. I wtedy może zrozumiecie, dlaczego ulubionym ludziom naprawdę trzeba śpiewać „sto lat” dwa razy, dlaczego na mamę nie wolno mówić „ma”, a na tatę - „ta”.

Rany, co za powieść powieść! Całkiem pewna to wieść to wieść, której łatwo dowieść dowieść.

Jarosław Mikołajewski Jarosław Mikołajewski

20-07-2019, 06:48 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.