Jenny - Sigrid Undset

- Czy to przez nią zarzucił pan malarstwo? - spytała Jenny.
- Nie. To my sami wykuwamy nasze nieszczęścia. Ja wiem, że pani nie posiada tego, co luzie zowią pospolicie wiarą. Ja jej też nie mam, ale wierzę w Boga, albo, - jeżeli pani woli, - w siłę duchową, która karze zasłużenie.
- Kobieta ta była kasjerką w pewnym magazynie na ulicy Podgórnej. Przypadkiem ujrzałem ją tam. Była uderzająco piękna - jeszcze dzisiaj można się tego domyślić. I oto jednego wieczoru, gdy udawała się do domu, czekałem na nią przed sklepem i zagadałem do niej. Zaprzyjaźniliśmy się, a ja - uwiodłem ją - dokończył niskim i chrapliwym głosem.

5-12-2020, 20:42 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.