» » Morderstwa przedszkolaka - Barbara M. Gill

Morderstwa przedszkolaka - Barbara M. Gill

Zanny, przejawiając mistrzowskie wyczucie czasu i dystansu, rzuciła się na Dolly, lecz ta okazała się lepsza; wykonała nagły zwrot na pięcie, usiłując zarazem przytrzymać wózek, ale nie dała rady i wypuściła go. Evans Chlebuś, spostrzegłszy z przerażeniem dziecko, które lada chwila mogło mu trafić pod koła, skręcił gwałtownie w bok trafiając różowy przedmiot, który roztrzaskał mu się o maskę - a później już furgonetka wymknęła się spod kontroli; wyrżnęła w niski murek i rozbiła się o stary dąb. Zbiornik paliwa eksplodował, a płomienie trysnęły na wysokość dwudziestu stóp, wprost w gałęzie.
Zanny poczuła woń płonącego chleba... A może to płonął sam Evans Chlebuś? Widziała go nadal, siedzącego na miejscu kierowcy, tyle że gdzieś w połowie wysokości drzewa. Była czarny niczym kukła Guya Fawkesa płonąca na stosie...

22-05-2019, 15:42 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.