» » Nie wychodź na pokład po zmroku - Czesław Czerniawski

Nie wychodź na pokład po zmroku - Czesław Czerniawski

Była trzecia.
W pierwszej chwili, gdy ów hałas przerwał mu sen, pomyślał, że być może któryś z marynarzy w czasie zmiany wachty zachował się zbyt głośno. Teraz wiedział, że to nie to. Zmiana wachty następowała o północy. A potem dopiero o czwartej. Wskazówki jego zegarka zupełnie wyraźnie wskazywały godzinę trzecią.
Więc co? Śniło się?
Ale nie. Znów jakiś hałas, jakby trzask drzwi, jakby tupot ciężkich butów, jakby...
Zerwał się z koi. Z trudem utrzymując równowagę na rozkołysanej podłodze podszedł do drzwi. Przekręcił klucz, otworzył je i wyjrzał na korytarz oświetlony żółtawym, matowym światłem żarówek ukrytych pod kloszami z grubego mlecznobiałego szkła.
Nikogo nie zobaczył.

4-06-2019, 00:03 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.