Prefekt policji m. Paryża był wielce zaniepokojony. Siedząc przy biurku przeglądał papiery, często odrywał się od spraw, kręcił swe cieniutkie, siwiejące wąski, bądź zaczesywał kędzierzawe włosy.
Widocznie oczekiwał kogoś z niecierpliwością. Z każdą chwilą rosło jego zniecierpliwienie. Nagle zerwał się szybko i nierównym krokiem zaczął chodzić po gabinecie.
— Ten głupi agent jeszcze się nie zjawia! — burknął, podchodząc od biurka. Nacisnął palcem kościany przycisk. Na progu, odchylając portjerę, zjawiła się natychmiast gładko wygolona postać o lśniącej łysinie.
— Gdzie Numer 27? — krótko zapytał prefekt.
— Numer 27 za chwilę wejdzie; oczekuje w poczekalni pańskich rozkazów.
— Niech wejdzie! — niecierpliwie krzyknął prefekt w ślad za sekretarzem.
Prefekt westchnął z ulgą, usiadł w fotelu, zamknął portfel i w oczekiwaniu podkomendnego, usiłował przybrać najbardziej dumny wyraz twarzy.
— Numer 27! — zameldował sekretarz.
— Proszę! Nikogo więcej teraz nie przyjmę!
Zauważywszy wchodzącego agenta, człowieka lat trzydziestu o mądrej, niezwykle bladej twarzy, szybko odwrócił się doń, nie odpowiadając na jego ukłon:
— Nareszcie doczekałem się, drogi panie! — jest już przecież dziesiąta, a pan miał się zgłosić jeszcze wczoraj wieczorem. Powierzyłem panu niezmiernie ważne zadanie, a pan kazał mi czekać na siebie całych dwanaście godzin! - fragment książki
- Autor: Louis Henri Boussenard
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1934-01-01
- Liczba stron: 234
- Tłumaczenie: praca zbiorowa
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: [wydawca nieznany]