W sierpnia — Godzina 9 rano. — Przyjechałem wczoraj wieczorem. Morze było wyjątkowo spokojne, Poznałem się z Wiliiamsem i jego żoną. Przyjęli mnie niesłychanie serdecznie. Zdaje się, że to są bardzo poczciwi ludzie. Tak, jak było umówiono, zamieszkałem w górnej izbie latami; w dolnej mieszkają moi gospodarze. Zdaje się, że mi tu będzie, jak w raju...
10 sierpnia— Wieczorem - Inspektor Craig odjechał przed chwilą. Na pożegnanie powiedział mi, co następuje:
— „Kochany panie. Mam nadzieję, że w tej samotnej wieży, z dala od zgiełku życia, odzyska pan spokój i powróci do swej przerwanej pracy. Jestem szczęśliwy, że mogłem być panu pomocnym przy wynalezieniu takiego idealnego miejsca pobytu. Będziemy niezawodnie najpilniejszymi czytelnikami pańskiej nowej powieści. Zapewne będzie to coś o morzu i o żeglarzach?" Następnie poczciwy Craig ściskał mi długo rękę i rozwodził się nad moim — pożal się Boże! — talentem. Przypuszczam, że żadnej z moich prac nie zna, Ale rekomendacja Podsekretarza Stanu do spraw Marynarki sprawia cuda. Gdybym był laureatem Nobla, nie miano by dla mnie tyle respektu. Swoją drogą, przydało mi się na coś koleżeństwo z Cambridge, protekcja grubego Griffitha — i prawo tykania Ministerstwa Marynarki... - fragment opowiadania
- Autor: Zdzisław Kleszczyński
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1928-01-01
- Liczba stron: 155
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Biblioteki Groszowej