» » Baczność szeregowa! - Helena Kaczor

Baczność szeregowa! - Helena Kaczor

" Codziennie raniutko wybiegałam z dusznej izby, by z tęsknotą spojrzeć na „swój" stryszek.

Sierpień był pogodny, niebo lazurową bezchmurną otchłanią otaczało ziemię. W ogródku ociężałe słoneczniki chyliły dostojne głowy. Między ich mocnymi łodygami wybujałe zielsko kryło przed niepowołanym okiem to, co miało być ukryte — machorką.

Skubałam złote płatki słonecznika. Za chwilą otworzą się drzwiczki i ze stryszku po drabinie zaczną schodzić Włosi.

Marco pierwszy wychylił kędzierzawą głowę.

— Buon giorno, seniorita! Pomachałam dłonią.

— Serwus, Marek!

Powiało zimnem na stryszek, koledzy Marka rozkopywali się z siana, z resztek nocnego ciepła.

— Brrr — szczękali zębami, wychodząc po kolei na drabinką. Zeskakiwali z ostatnich szczebli i zabijali rakami na rozgrzewkę.

— Seniorita! Buon giorno!

— Dzień dobry! Dzień dobry! — wołałam do każdego. — Jak sią wam spało? Wcale nie jest zimno, nie trzepcie się jak kaczki. ..."

25-03-2020, 12:01 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.