» » Ciocia Arnika - Helena Bechlerowa

Ciocia Arnika - Helena Bechlerowa

"… Ciocia wolno chodziła po pokoju, w rękach trzymała konewkę, z której leciała woda. Lilka popędziła do kuchni, gdzie tatuś z latarką w ręku badał pusty piekarnik.
- Ciocia polewa dywan konewką, a drzwi są zamknięte – wypaliła zdyszana z przejęcia. – Chodź zaraz.
Tatuś nacisnął klamkę. Zamknięte. Zapukał i drzwi się zaraz otworzyły.
- Właśnie skończyłam – powiedziała ciocia tak, jakby nie działo się nic nadzwyczajnego. A działo się. Dywan znikł, na jego miejscu rosły kwiaty, cały klomb. Konewka stała obok na podłodze jak na ścieżce w ogrodzie.
- Och, ciociu! – wykrzyknęła Lilka. Szymek zaniemówił, a tatuś ostrożnie dotknął płatków irysa, który rósł na brzegu.
- Prawdziwe kwiaty! – szepnął zachwycony…"

Ilustrowała Anna Stylo-Ginter.

3-09-2020, 15:29 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.