Książka zaczyna się mało sensacyjnie, mamy Szczecin, brzydki, styczniowy dzień. Na biurko kapitana Dolińskiego pracującego w Wydziale Służby Kryminalnej Komendy Miejskiej trafia meldunek o zaginięciu kobiety – Stefanii Pawelec. I nie byłoby w tym meldunku nic takiego dziwnego , w końcu każdy może zaginąć , gdyby nie termin zgłoszenia zaginięcia , otóż kobieta wyszła z domu dwa tygodnie temu. Przez dwa tygodnie nikt się nie martwił o matkę, o żonę .Żona kapitana Dolińskiego zapytana przez niego jak można tak długo nie zgłaszać czyjegoś zaginięcia odpowiedziała krótko i celnie:” Ja myślę, że tej kobiety nikt nie kochał. Mało….. ze nikt jej nie lubił. I ze nikomu nie była potrzebna. To właśnie zwróciło uwagę kapitana Dolińskiego i kazało sięgnąć po telefon i wezwać jak to zwykle w kryminałach bywa człowieka do wszystkiego , czyli sierżanta Antosiaka. Akcja toczy się w miarę szybko, tworzą się nowe tropy, odnajduje się Stefania Pawelec. Kapitan Doliński zwany przez kolegów Komputerem co chwila sięga po telefon i zadaje pytanie, ewentualnie coś zleca. Podwładni mają mu dostarczać wiadomości , wykonywać polecenia, potwierdzać domysły , nie palić oraz przynosić z bufetu po butelce piwa Baltic Beer na śniadanie , obiad i kolację/ mamy rok 1976/
- Autor: Czesław Czerniawski
- Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1976-01-01
- Liczba stron: 184
- Ocena: 5,3
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej