» » O Nowym Roku i Młynarzu Sylwestrze - Lucyna Krzemieniecka

O Nowym Roku i Młynarzu Sylwestrze - Lucyna Krzemieniecka

"Przyszła do młyna wdowa kletowa, co gromadkę dzieci w biednej chacie chowa, i prosi:

- Młynarzy Sylwestrze, zmielcie żyta worek, zapłacę po niedzieli, niechybi we wtorek.

A młynarz na to złym slowem cisnął:
- To przyjdźcie po niedzieli, to się wam wtedy zmieli.

Wdowa Kletowa westchnęła, jak by ją kto mieczem ugodził, i podreptała do swej biednej chatki.

Aż ludziska zaczęli stronić od młynarza i jeden z drugim tak sobie powtarzał:

-Odmłynarzowego mówienia boli jak od uderzenia.

Przykro było żyć człowiekowi bez przyjaźni ludzkiej. Toteż i młynarzowi Sylwestrowi markociło się wielce.

Aż raz matuli swej tak się użalił:

- Matko, zbrzydła mi już praca, nikt się do mnie nie uśmiechnie, każdy się odwraca...

Spojrzała na synka matula łaskawie, pogładziła go czule po głowie, po rękawie i powiada:

- Żeby cię też ten Nowy Roczek odmienił, syneńku Sylwestreńku, zaraz by było wszystko inaczej. A mieszka ten Nowy Rok za lasem, za górą, za grudniową wichurą... Mieszka w domku małym, co jest w nim okienko-zmienko. A to okienko każdemu inne się widzi. Poszedłbyś tam, zapukał. Jeśli się okienko zlociście rozświeci, wchodź śmiało do środka, będzie Nowy Roczek dla ciebie łaskawy."

7-01-2020, 22:13 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.