Żona Sergiusz zasłoniła twarz rękoma i wybiegła z pokoju, a on sam wciąż siedział w fotelu, przed którym ona dopiero co klęczała; klęczała po wyznaniu, które mimo woli wyrwało się jej i wyjaśniło sytuację.
Stało się to zaraz po powrocie z teatru. Wyszli przed końcem drugiego aktu. Po odkryciu, jakie niespodziewanie uczyniła w teatrze, Ludmiła była w stanie tak silnego podniecenia, że Sergiusz obawiał się o jej zmysły. Zaledwie mógł doprowadzić ją do dorożki. Uczyniła to wyznanie w przystępie szalonej rozpaczy. Sergiusz ma jeszcze przed oczyma wykrzywioną z przerażenia twarz, z jaką wpadła na widownię z korytarza.
Sergiusz zachował zwykły spokój. Jak gdyby to, co się stało, nie sprawiło na nim wielkiego wrażenia. Długo siedział nieruchomy przed biurkiem. Potem spojrzał na kalendarz, który wskazywał wczorajszą datę, trzydziestego czerwca. Chciał przesunąć kartkę na pierwszego lipca - ale nie przesunął i siedział dalej w tej samej pozycji.
- Rzecz jasna, że chodzi zupełnie nie o to, co jej się wydaje - powiedział do siebie i już wziął do ręki pióro, żeby napisać ostatni list do niej, gdy nagle zatrzymał się, jak gdyby pragnąc ostatecznie wyjaśnić sobie istotę tego, co zaszło. - (fragment książki)
- Autor: Pantelejmon Romanow
- Kategoria: literatura piękna
- Język: polski
- ISBN: 000-00-0000-00-0
- Data wydania: 1931-01-01
- Liczba stron: 159
- Tłumaczenie: H. R. Winlan
- Ocena: 0,0
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Współczesne