» » Waterloo: powieść - Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Waterloo: powieść - Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Noc była ciemna. To rotmistrz Zaremba czuł choć oczy miał zamknięte. Leżał niby świadomy siebie zupełnie, a zbyt bezsilny, aby powieki odemknąć. Jakieś piekło było poza nim...
Cesarz pobity... mostu złomy i ludzi, krwawe części ciała w powietrzu... Książę Józef z wody mętnej i brudnej ramię dźwiga... z głowy jego prąd czako ułańskie zrywa porywa niesie precz...
Nieprzejrzane, niezgłębione śniegi...
Czerwone dłonie z ognia chwyciły Zaremby głowę za skronie. Były to najwyraźniej dłonie złego ducha. Pałce wpiły mu się w skronie, a w głowie mózg, czy głowa cała tak szalonym pędem zawirowała, jak gdyby ją młyn rozpędzony toczył — —
usiłował Zaremba oczy otworzyć, myśl złapać, wiedział o sobie------
lecz wir ten nie ustawał; w niesłychanym pędzie przed oczyma jego leciały bitwy, śniegi, postoje, podróże, bale, uczty, marsze, morza i rzeki, zwały trupów i patrole kawalerji w lasach zielonych, gliniaste drogi z czerwonemi plamami krwi i groźna twarz cesarza w marmurze kuta — — wydawało mu się, że chce chwycić się czegoś, że chce się o coś zaczepić — wzmógł się nakoniec, natężył, podźwiga ramiona, za dłonie czerwone u skroni chwyta odrywa — —
mózg w sztuki pryska, żywy ogień rozsadza głowę...
Ocknął się. Snać usnął i spał długo. Szarzeć zaczynało. Wsparty leżał o siodło martwego konia. Począł sobie przypominać wszystko myślą ciężką i senną, Runął z koniem, którego w łeb kulą karabinową ugodzono, i widocznie zemdlał. - (fragment książki)

8-04-2020, 04:35 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.