» » Jej wiosna - Paweł Staśko

Jej wiosna - Paweł Staśko

Zegar wydzwonił kwadrans na czwartą po południu. Nieśmiałe marcowe słońce zajrzało promienną strugą do buduaru pani Aniewiczowej leżącej w biegunowym fotelu. Skończyła właśnie przeglądać francuski żurnal mód i odrzuciła go niedbale na obok stojący palisandrowy stoliczek. Teraz zaczęło się jej zwykłe poobiednie d o l c e - f a r - n i e n t e .
Spojrzała leniwie w okno opromienione słońcem. Czuć było z ciepłych i pieszczotliwych blasków, że idzie wiosna kędyś od pól dalekich i drżąco, jakby się bała jeszcze, zagląda w miasto. Zapewne, wiosna nie rodzi się tu w mieście, lecz gdzieś tam na pagórkach odkrytych z śniegów niw; na skrajach lasów, w sercu cebulek i bulw tężnych kwiatów. Tam najpierw budzi się pierwsze życie, zakwitają bazie wiklin i leszczyn, pierwiastki kwieć i jaskry. A potem ten pierwszy oddech wiosny, zamieniony w utęskniony a tak rozkoszny wiew, płynie ku miastom, aby budzić kasztany plant i parków. Płynie mróz z słońcem i niebiańską radością niesie orędzie iszczącego się szczęścia, nabiera sił i coraz żywszych tonów i słodkim szeptem wszystko co żyje wywołuje za mury miasta w otwartą przestrzeń.
Pani Aniewiczowa słyszy te pierwsze szepty wiosny, czuje, że świat za oknem już jakiś inny, widzi jak się raduje ptactwo na gałązkach drzew rosnących na podwórzu, że wszechstworzenie dostaje skrzydeł. Widzi to, czuje, a jednak wbrew nakazowi tej ogólnej radości nie pije ustami serca i duszy słonecznego zwiastuna, który bierze ją właśnie w promieniste ramiona, ale, westchnąwszy ciężko, zamyka oczy i myślą gdzieś zapada. - fragment książki

29-04-2020, 13:49 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.