Kiedy Jürgen Todenhöfer przekroczył w grudniu 2014 roku granicę i znalazł się w Turcji, kamień spadł mu z serca. Udając się na tereny „Państwa Islamskiego”, wiedział, na jakie niebezpieczeństwo naraża się podczas każdego z 10 dni pobytu. Chęć zobaczenia z bliska życia najgroźniejszych terrorystów