» » Zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry - Józef Kurylak

Zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry - Józef Kurylak

Jest we mnie dół: nie umiem się go pozbyć nawet medytacją mistyczną. Dół… bezwzględny imperatyw. Dół… jakby moje tajemne ja popełniło kiedyś zbrodnię i nie mogło się uwolnić od obrazu. Jednak uśmiecha się do mnie zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry. Jego duszą rządzą obroty ognistej otchłani słońca, która pochłonęła moje dzieciństwo. Patrzę mu w oczy bez lęku i widzę wszystkie fantasmagorie kołyszących się żarów nad łąkami wakacji, gdy słońce było jedną z siedmiu królewskich pieczęci lub czarnowłosą dziewczyną w niebieskiej sukni. Lubię gdy księżyc oświetla jego złoty nos, który wskazuje czas ciemnej rzeki płynącej pod katedrą. Patrzę mu bez lęku w oczy. Zanim wsiądę do karety – Amen.
(fragment wiersza 18. dedykowanego żonie Wiesławie)

2-08-2019, 03:37 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.