» » Urwisy z klubu kartoflanego ogniska - Jerzy Włodarski

Urwisy z klubu kartoflanego ogniska - Jerzy Włodarski

Nagle wydało jej się, że w oddali słyszy ludzkie głosy. chyba się przesłyszała. - A może to Cyba i jego wspólnik?
Dla pewności zboczyła z drogi i skryła się za drzewem. Wtem, o zgrozo! Aż jej łydki zadygotały z przerażenia! W ciemności na drodze rozjarzyła się para fosforyzujących ślepiów.
-Wilki!- przemknęło Krzysi przez głowę.
Zwierz wpatrywał się w dziewczynkę przez dłuższą chwilę, po czym dał susa w jej kierunku. Nieszczęsna Krzysia krzyknęła przeraźliwie. Serce skoczyło jej do gardła, w oczach zawirowały krwawe koła, kolana ugięły się pod nią i stoczyła się w rów bez życia.

31-01-2020, 09:10 0 0

Komentarze


Informacja
Członkowie grupy Gość nie posiadają uprawnień do komentowania tego artykułu.